niedziela, 3 maja 2015

Rozdział 22/Obojga.

-Ty malutki będzie wabił się Legii a ty hmm.. Mergi. Podobają wam się?- zaszczekały głośny. Uśmiechnęłam się.  Lekko ziewnęłam. Ale ten dzień był męczący. Prześpię się chwile... Położyłam się koło mopsów, które chyba zrozumiały moją aluzje. Jeden z nich (ten młodszy) ziewnął. Zaśmiałam się. Powieki stawały się coraz cięższe i cięższe. Usnęłam z moimi przyjaciółmi..
=========================================
Obudziłam się po północy. Legii i Mergi gdzieś zniknęły.  Przetarłam oczy. Nie miał szans na ponowne zaśnięcie. Ruszyłam do kuchni. Trochę zajęło mi czasu odnalezienie kuchni.
 Schodząc na dół. Uwagę mą przykuła gazeta. (światła były niektóre włączone, więc mogłam bez obaw chodzić po domu). Podeszłam do artykułu poczułam nagle zimno. Trochę się przeraziłam. Ej, idziesz spokojnie i nagle czujesz nieprzyjemny dreszcz. Wzięłam czasopismo. Na nim było napisane:
"W dniu 30 listopada 2015 zdarzył się wypadek, na ulicy okrężnej. Zmarła nastoletnia dziewczyna. Śledczy próbują wywnioskować jaka stała się przyczyna przejechania dziewczyny. Pierwsze sugestie są takie: Młody kierowca pod wpływem alkoholu wyjechał na dziewczynę, która szła akurat na pasach. Albo dziewczyna pod wpływem alkoholu nie patrząc na jezdnie wpadła prosto w jadą samochód.
Nic jednak nie jest pewne ponieważ kierowca, który przeżył jest w stanie śpiączki. Jego stan jest stabilny. Dziewczynę jeszcze nie rozpoznano.
W dniu 31 listopada 2015 zostało zgłoszona zaginięcie osiemnastoletniej dziewczyny Agaty Koniuszko. Według śledczych ta dziewczyna mogła być tą poszkodowaną. Kolor włosów się zgadza, postura cały opis jest zgodnym z opisem jaki przedstawiła rodzina Koniuszko…"
Dalej nie mogłam czytać, łzy zaczęły mi spływać po policzkach. Agato czemu? Krzyczałam w duchu. Nie mogłam przestać płakać. Rzuciłam gazetę na stolik. Nagle przed  stolikiem pojawiła się Agata. Krzyk ugrzązł mi w gardle. Stała w białej sukience i wielkim uśmiechem.
Przerażona uciekłam do pokoju. Światła zaczęły się za mną wyłączać. Chciałam jak najszybciej znaleźć w pokoju. W głowie słyszałam śmiech Agaty. Stanęłam jak wryta obok mojego łóżka stała ona. Głaskała moje psy jakby niby nic. Dalej się śmiała.
-Co ode mnie chcesz…?- wykrztusiłam, przestała się śmiać lecz dalej była uśmiechnięta.
-Niczego- dalej głaskała pieski.
-To co tu robisz?- na zmianę robiło mi się zimno i ciepło/
-Przyszłam cię ostrzec i prosić o pomoc- spojrzałam na nią dziwnie.
Poklepała miejsce obok. Kołdra ani drgnęła pod jej dotykiem a powinna! Usiadłam niepewnie.
-Więc…- przekłam głośno ślinę-  czemu przyszłaś mnie ostrzec…?
-To co czytałaś-zrobiła smutną minkę-to prawda ja nie żyje. Pozwolono mi przed odejściem skontaktować się z wybraną osobą. Wybrałam ciebie. Teraz mnie posłuchaj, nie będę się powtarzała dobra?- przytaknęłam- Masz się trzymać z dala od Jana. Od nie jest taki jaki ci się wydaje. Nie mogę powiedzieć skąd to wiem. Zacznij mu się dobrze przyglądać.
Patrzyłam na nią jak na wariatkę. Jej postać zaczęła pomału falować. Na jej twarzy zaczął się pojawiać strach i smutek.
-Eleno zaraz muszę iść. Proszę cie bardzo zaprzyjaźnij się z Sabinom i Katriną. Zapomnij o mnie ja już nie istnieje…
Próbowałam się do niej przytulić lecz ona zniknęła. Patrzyłam w miejsce gdzie przed chwilą siedziała. Westchnęłam. Nie będzie łatwo o niej zapomnieć, zwłaszcza po tym. Zamknęłam drzwi od pokoju. Oparłam się o drzwi. Nie mogłam w to wszystko uwierzyć. To jest jakiś cholerny żart. Ja wale. Czy ktoś mi wyjaśni skąd wzięła ta karteczka?!
Od niechęci wstałam. Kości odmawiały mi posłuszeństwa. To jest najbardziej powalony dzień. Usiadłam na łóżku. Mergi, która patrzała na tą całą sytuacje podała mi tą głupią kartkę.
           TY NIGDY NIE ZAPOMNISZ JAK BĘDZIESZ PŁAKAĆ
                                          A.
Zajebiście. Rzuciłam kartkę na podłogę. Brak sił. Brak logicznego myślenia.  Zamknęłam oczy. Wymusiłam na sobie sen. Przyszedł wielkim trudem. 

*OCZAMI GABRIELA W TYM SAMYM CZASIE*

Kończyłem właśnie montować najnowszy odcinek z Gra V online. Miałem ochotę wszystko rzuć i pójść w kimę ale sam odcinek się nie zmontuje. Dochodziła właśnie godzina 2.00. Powinienem wcześniej go nagrać ale miałem małe komplikacje. Tak, tak chodzi o nią. O Elene. Dzisiaj miała spotkanie z całą redakcją. Robili jej zdjęcie do książki i pytali się o różne rzeczy np. : Co cię skłoniło do napisania, albo planujesz napisać kolejną część?
Współczuje jej. Nie mogłem jej tego powiedzieć. W sumie… to przez ten cały tydzień  ją omijałem szerokim łukiem. Nie mogę się z nią związać! Zniszczył bym jej życie tak jak Oli. Wszyscy myślą, że życie youtubera jest wspaniałe! Lecz ono ma drugie dno. Gabriel STOP!
Nie myśl o tym. Przeszłość to przeszłość liczy się Teraz  teraźniejszości.
Wrzuciłem filmik na YouTube. Zaczęły się pojawiać pierwsze lajki i komentarze. Ludzie czasem mnie zadziwiają. Jeszcze nie zdążyli obejrzeć całego fil-mika a już komentują. Przeczesałem dłonią włosy. Czas się zbierać do łóżko tylko najpierw coś w szamie. Ruszyłem do kuchni. Dobrze pomyślałem, że po nagraniu odcinka wsiąść prysznic i przebrać się w pidżamę. Teraz nie miał bym na to ochoty. Z ledwością idę po schodach.
Katrina dawno już śpi. 
Czasem żałuje bycia "idolem" nastolatek. Wystarczy jeden błąd a hej tują cie po całej linii.  Posmarowałem kanapki dżem (kucharzem nie będę, wiem o tym) i nalałem do szklanki sok truskawkowy. Miałem właśnie wyjść z kuchni gdy nagle poczułem zimno. W domu było ciepło więc się bardzo zdziwiłem. Odwróciłem się w stronę okna. Szklanka prawie mi spadła na szczęście w ostatniej chwili udało mi się ja złapać. Tylko trochę płynu wylało się.
Parę metrów ode mnie stała Elena uśmiechnięta w białej sukience. Patrzyłem na nią z otwartą buzią. Co ona tu robi? Nie powinna być Teraz w swoim domu?
-Czemu tak na mnie patrzysz?- spytałem.
Spojrzała na mnie z pochyloną głową. Na jej twarzy wpełzł wielki uśmiech.  Ta sytuacja jest chora!
-Co tu robisz…?- spytałem ponownie, zaczęła do mnie podchodzić.
Strach zaczął ogarniać całe moje ciało. Odsuwałem się ile tylko można by było. Wyglądała strasznie każde jej podejście wprawiało moje serce w szybszy galop. Im bliżej była mnie to jej twarzy z wielkim uśmiechem wykazywała ból. Jedyną moją obroną były kanapki położone na desce i szklanka soku.
-Gabriel co ty robisz?- zapytała Katrina zaspanym głosem.
Kamień spadł mi z serca gdy ją ujrzałem. Odwróciłem się w stronę gdzie przed chwilą pełza Elena.  Znikła. Siostra powtórzyła pytanie. Wzruszyłem ramionami. Poszedłem do pokoju, nie obyło się na zerkanie na tył czy ktoś przypadkiem nie Idzie. 
Straciłem apetyt gdy wszedłem do pokoju. Położyłem kolacje na biurku. Wyłączyłem komputer i  poszedłem spać. Zmusiłem na sobie sen, który nie chciał przyjść tak łatwo…
--------------------------------------------------------------
Jak wam się podobał rozdział?
Czy to nie zbieg okoliczności? J

Zostawcie po sobie komentarz!    

8 komentarzy: