wtorek, 2 lutego 2016

KONKURS: Blog Miesiąca

Jak sama nazwa wskazuje, wzięłam udział w konkursie o najlepszy blog w danym miesiącu!
Jeśli masz chwile!
A nawet dwie!
To zagłosuj na mój blog!


SONDA:


DZIĘKUJE ZA KAŻDY GŁOS!

wtorek, 8 grudnia 2015

Nowy blog:

 Historia opowiada o 18-letniej dziewczynie o imieniu Kin (Kinga), która została wyznaczona do ważnej misji. Ma chronić szóstkę przyjaciół (Aleka, Jace'a, Clary, Isabelle, Maksa i Simona) przed czyhającym złem. Kinna od dziecka była wychowana przez Magnusa Bane’a, który odnalazł ją w ciemnej ulicy Brooklynu, gdy nocny łowca próbował ją zgwałcić. Przez to dziewczyna nienawidzi blondynów i dotyku, jedyną osobą, która może ją dotknąć jest jej przybrany ojciec. Nigdy nie poznała swojej rodziny. Mieszkała w sierocińcu.  Dziewczyna-anielica ma w sobie krew czarownika (dla ułatwienia zadania), lecz nie nosi na sobie żadnych znaków Lilith. Potrafi swoją anielską moc przekształcić na demoniczną, aby była jeszcze bardziej skuteczna.  Kin będzie próbowała się zaprzyjaźnić z mieszkańcami instytutu, nie będzie to łatwe zadanie, zwłaszcza że oni już nie potrafią nikomu zaufać. Isabelle będzie robiła wszystko, aby chronić swojego ośmioletniego brata Maksa. W ostatniej chwili Sebastian wyzwolił się ze szponów demona i uratował chłopca. Jego demoniczna natura niestety wzięła górę i musiał uciekać. Clary po spotkaniu Kin będzie jeszcze bardziej bała się o Jace'a przez to, że Kin może jej go odebrać. Alek stracił sens życia, bez Magnusa był nikim… Dzięki anielicy odnajdzie szansę na normalne życie? Czy zapomni o Magnusie i zacznie życie przy boku kobiety? A może zakocha się w Kin, która nieświadomie będzie go do tego prowokowała?
Czy Magnus powiedział Alekowi o Kin, jej córce?
Czy Kin wiedziała o związku Magnusa i Aleka?
Czy Malec przetrwa?
A może powstanie nowy związek? Aleka i Kin?
Czy Kin ma jakikolwiek związek z Sebastianem?
Tego wszystkie dowiecie się już wkrótce…

niedziela, 13 września 2015

EPILOG

10 lat później!
Elena została światową pisarką, na pisała dużo wspaniałych książek niektóre z nich są z życia wzięte. Na przykład porwanie, spotkanie ukochanego lub adopcja…
Wiele rzeczy nie zostanie od tak wymazane. Dziewczyna jakby to było wczoraj ból i strach towarzyszący jej w domu Wielkiego K.   Powinna wtedy martwić się o siebie ale martwiła się o inne dziewczyny, które miały zostać wykorzystane do prostytucji.
-Mamo co robisz?- spytała jej najmłodsza córeczka, Rosę.
Rosę była podobna do swojego ojca. Gabriela. Gabriel nawet w starszym wieku wygląda jak anioł. Długie, kręcone, czarne  włosy, czekoladowe oczy.  Rosa miała dopiero 11 lat a można stwierdzić, że istna kopia taty.  Po mamie jedynie odzieczyła talent pisarki spośród trójki rodzeństwa. Anna i Robert woleli nagrywać filmiki na Youtube.
-Myślę- powiedziała zgodnie z prawdą.
-Mogę z tobą?
-Oczywiście- usiadła kolanach.
Elena słyszała jak małej bije serduszko.  Dalej nie mogła uwierzyć, że  tyle lat  minęło.  Miała trójkę dzieci i wspaniałego męża, który ją wspiera w każdej chwili.
-Rosę gdzie tatuś?
-W sypialni.
-Nie obrazisz się jak do niego pójdę?
-Nie mamusiu! Mamusiu…?
-Tak Rosę?
-Przeczytasz później bajkę o koniku i kotku?
-Oczywiście- pocałowała córkę w czoło i wyszła.
Rodzina Borowskich mieszkała na skraju miasta. Postanowili, że dzieci nie będą żyli w spalinach do tego nie chcieli oddzielać ich od dziadków. Otworzyła drzwi od sypialni.  Było drugie największe pomieszczenie w całym domu.  Gabriel stał koło łóżka dla dziecka. Elena osłupiała.
-Kochanie co robisz?- spytała zaskoczona.
-Stoję koło łóżka dla dziecka.
-Ale kochanie my nie mamy małego dziecka…
-Ale zaraz będziemy mieć- powiedział tajemniczo po czym namiętnie pocałował żonę w usta.
                                                  *  *  *
-Mamo czemu braciszek jest taki malutki?- Rosę zajrzała  do łóżeczka, gdzie leżało świeżo narodzone dziecko państwa Borowskich.
Anna i Robert potajemnie chichotali. Zdawali sobie sprawę, że ich najmłodsza siostra  nic nie wiedziała o rozwoju człowieka. Gabriel przewrócił oczami.
-Bo dopiero się urodził- powiedziała Elena.- Anna, Robert zabierzcie Rosę na spacer!
-Dobrze mamo- Anna złapała za rękę młodszą siostrę i wyszła z Robertem.
-Ty to wiesz jak rozprawisz się z dziećmi.- objął żonę.
-Do tego trzeba mieć smykałkę- uśmiechnęła się po czym musnęła jego usta.
-Co ty na to aby zrobić sobie jeszcze jednego dzieciaka? Teściowe będą zadowoleni a ja jakoś polubiłem o zajęcie…

-O nie!- zaśmiała się- Fabryka zamknięta…

niedziela, 21 czerwca 2015

SMUTNY KONIEC [3/3]

PRZECZYTAJ NOTKĘ POD TYM ROZDZIALE PROSZĘ  ! <3
888888888888888888888888888888
"Jeszcze tylko dwa dni…"
=======================================================

 JESZCZE JEDEN DZIEŃ DO UWOLNIENIA ELENY!
*KATRINA*
Opowiedziałam wszystko bratu, strasznie się na mnie wściekł. Nie z powodu powiedzenia miejsca Eleny tylko za pójście w niebezpieczne miejsce. Do akcji zaangażował Wojtka bo jego siostra też jest jego uwięziona. Nic nie wiem tylko Róża, która zaczyna coś podejrzewać. Will przez cały czas daje jej fałszywy trop. Zauważyłam dziwne zachowanie Liliany i Willa gdy myślą, że na ich nie patrzmy. Czyżby zostali parą w sumie? To  nie wiem.
Gabriel powiedział mi, że gdy wracał do domu po rozmowie dawnego kolegi pomylił pokoje. Zobaczył "przytulonych" do siebie młodych. Lergi (?) spała po między klatką piersiową Willa a plecami Róży. Jak to usłyszałam to miałam ochotę wybuchnąć śmiechem ale się powstrzymałam bo w pokoju obok siedziała Colette( mama Eleny)/
Plan był dość skomplikowany.  Bo dzisiaj dojechało nowa dostawa dziewczyn.  Z tego co mi napisał Emil razem było ich 20 plus do tego Elena w całkiem inny pomieszczeniu. Będzie ogólnie 4 samochody. Ja, Sabina, Gabriel i Wojtek. Jeśli dzisiaj uda się Wojtkowi zdobyć fałszywe prawo jazdy do będzie na 5.
Będziemy mieli tylko godzinę na zabranie wszystkich i spalanie domu. (Tak usłyszeliście spalenie domu). Najgorsze jest to, że musimy przeszukać cały wielki dom w poszukiwanie dziewczyn. Bo nie chcemy nikogo zabić. A jeśli spotkamy Goryli jak Emil mówił to trzeba będzie się bić. Każdy z nas będzie wyposażony w paralizator.  Róża udostępni nam mopsy, które z łatwością powinny znaleźć Elene.  Nie wiemy w jakim są takie one więc musimy je zawieść do szpitala. Emil (nie mówiłam tego bratu) powiedział, że Lena jest w najgorszym stanie. Cały czas straci przytomność i nic nie je. Bardzo zmartwił mnie ten stan.
Jeśli coś pójdzie niezgodnie z planem to boje się konsekwencji…
WOLNOŚĆ ELENY
Wszyscy chodzi wkurzeni. Każdemu coś nie pasowało. Wstaliśmy bardzo wcześnie. Akcja rozpoczyna się równo 10.
Zjedliśmy śniadanie, które jakby to powiedzieć szło nam marnie. Każdy był myślami gdzie indziej.  Rodzice spali. To dobrze nie trzeba było im tłumaczyć.  Aktualnie byliśmy w korytarzu. Sprawdzaliśmy czy każdy ma potrzebne narzędzia takie jak: apteczka, nóż, zapałki, paralizator, linę i wodę.
Zegar wybił godzinę 9.00.
-Will idź po psy- powiedział władczym tonem Gabriel.
-Nie musi- w korytarzu pojawiła się Róża.
Ubrana była w wojskowe spodnie i kurtkę. Na nogach miała ciężkie sznurowane buty. W ręku miała smyczę Lergi i Mergi. Psy usiadły dumnie.
-Nie pozwolę ci nigdzie iść. To niebezpieczne!- warknął kuzyn.
-Posłuchaj mnie Wiliamie. Znam ten dom. Mieszkałam przez rok czasu tam- syknęła siostra Eleny.
Wszyscy spojrzeliśmy na nią zdziwieniem. Przewróciłam oczami.  Podeszła do mnie.
-Katrino. Wiem, że ty znasz bardzo dobrze Elena ale ja wiem coś czego wy nie wiecie. Ona.. Nie ważne chodźcie do kur…
-Nie! Nigdzie nie idziesz! Jak coś ci się stanie to co?- przewróciła oczami.
-Znam tajne wejście. Nikt nas  nie zobaczy.
-Dobra koniec!- krzyknął Gabriel- Róża idziesz ze mną. Będziesz nas prowadziła. Po drodze wytłumaczysz mi wszystko- przytaknęła.
Naburmuszony Will ruszył za nami do samochodów. Wojtek czekał już w samochodzie..
30 MINUT PÓŻNIEJ
Nasz plan został zepsuty. Bo wuj nie wyjechał. Dzięki Róży udało nam się prześliznąć nie zauważanie do domu.
Szliśmy w milczeniu, baliśmy się nawet oddychać, że nie zbudzić smoka.  Od razu gdy weszliśmy znaleźliśmy 5 dziewcząt.  Zabrała je Sabina.
Po drodze spotkaliśmy jednego z Goryli. Zamknęliśmy  go w pomieszczeniu na szczotki. Potraktowaliśmy go paralizatorem. Związaliśmy mu ręce i nogi. Taśmą , którą znaleźliśmy w schowku zamknęliśmy usta.
Siostra Eleny zaprowadziła nas do kolejnej dziewczyn (5). Tym za razem zabrał je Wojtek. Trochę to dziwne. Za łatwo nam to idzie.
Nagle Róża się zatrzymała. Zamarliśmy. Gabriel wepchał nas do ciemnego kątku. Wciągnęliśmy powietrze. Koło nos przeszedł drugi goryl. Szedł w stronę tajnego wyjścia. Nie zauważył 4 ludzi schowanych w kącie. To trzeba być geniuszem. Will rzucił się na niego z paralizatorem. Nie zdążył krzyknąć . Na nasze szczęście. Położyliśmy go w kącie gdzie przed chwilą staliśmy.
Dostałam Sms, że 10 dziewczyn dotarło do szpitala moje znajomego. Pokazałam go reszcie. Przytaknęli.  Młoda machnęła ręką i ruszyła w stronę schodów…
*OCZAMI ELENY*
 Siedziałam w kuchni. Miałam za zadanie posprzątać to pomieszczenie. Bardzo źle mi to szło. Co chwilą kręciło mi w głowię ale traciłam przytomność. Włożyłam sztuczce na miejsce. Pan K. Nie życzy sobie bałaganu. Na samym początku mu się sprzeciwiłam to dostałam prosto w policzek. Strasznie mnie piekło w tym miejscu. Starałam się być silna. Już dzisiaj stąd uciekam. Emil miał uśpić wuja.  Długo go nie ma. Usiadłam na stołku. Czułam, że znowu tracę przytomność…
*OCZAMI LILIANY*
 Przeszukujemy pokoje na samej górze budynku. Czysto. Staraliśmy się zachowywać cicho. W ręku mieliśmy paralizator i pałkę, którą   znaleźliśmy w jednym z pokoju. Ten dom pamiętam na pamięć. To był najgorszy rok mojego życia. Miałam tylko 7 lat. Jak tam trafiłam. Rany na plecach są pamiątką po tym skurwielu Kordianie.
-Gdzie teraz?- spytał Gabriel.
-W lewo. Uważajcie w niektórych miejscach podłoga skrzypi- przytaknęli.
Szłam koło Willa, który trzymał mnie cały czas za rękę. Schodziliśmy właśnie na dół gdy usłyszeliśmy bieg w naszą stronę. Gabriel  poprawił sobie pałkę na ramieniu. Bieg do nas młody chłopak.
-Gabriel to on!- syknęła Katrina.
Borowski opuścił broń.
-Mamy mało czasu. Walnąłem go lampą w każdej chwili, może się obudzić!
-Gdzie są dziewczyny i Elena?- spytał Gabriel w jego głosie słychać było determinacje.
-Elena w kuchni. Dziewczyny w piwnicy koło wejścia do salonu.
-Gabriel idź z Katriną i Emilem po dziewczyny. Ja pójdę po Elene- przytaknęli.
Każdy pobiegł w  swoją stronę…
*OCZAMI ELENY*
Ocknęłam się na podłodze. Głowa strasznie mi pulsowała z bólu. Próbowałam wstać.  Lecz co chwila upadałam. Zimna podłoga łagodziła nieznośny ból. ELENO WSTAWAJ!
 Usłyszałam głos podobny do siostry. Nie miałam sil. Ciemność  ogarnęła. Dając mi chwilowe ukojenie.
*OCZAMI RÓŻY*
Zobaczyłam siostrę poobijaną i zmarnowaną.
-Elena wstawaj!- krzyknęłam.
Nie usłyszałam odpowiedzi. Zaczęłam gorączkowo myśleć. Poprawiłam plecak. Kucnęłam obok. Jej ciało było strasznie wychudzone i zniszczone.  Złapałam ją mężowie, żony. Elena nic nie ważyła. Oddychała z trudem.
Zaczęłam się kierować do wyjścia…
*OCZAMI GABRIELA*
-Jedź!- krzyknąłem do Katriny.
Siostra wzięła gaz do dechy i zniknęła w las.
-Prowadź-powiedziałem do Emila.
Pobiegliśmy do domu. Nie zważając na konsekwencje.
   ! ! !
Gdy zobaczyłem Elene, serce mi stanęło. Jej ciało było brudne, zniszczone, posiniaczone, podrapane i wychudzone.  Zabrałem   z dłoń Róży, ciało mojej ukochany. Oddychała z trudem. Chciało mi się płakać. Wyglądała jakby w każdej chwili może umrzeć.  Róża za mojego ramienia patrzyła przerażeniem. Razem z Emilem odwróciliśmy się. Stał tam wuj Emila z pistoletem w ręku. Jego twarz była zakrwawiona od lampy. Jego dłoń drżała.
-Chciało się moją dziewczynkę zabrać?- zaśmiał się złowieszczo.
-Wuju odłóż broń. Nie chcę chyba konsekwencji?- spytał Emil.
-I tak wyląduje w pierdlu. Mogę was zabić. Tyle będę miał pożytku z życia.
Zasłoniłem plecami Elene. Wole ja dostać niż ona.  Straciłem z oczu Róże. Dostrzegłem ją za plecami Kordiana, który stał  koło ściany.
-Policzę sobie do trzech. Tak abyście się bali. Emilu przybliż się do tego młodzieńca- spełnił polecenie.
-Raz…
-Dwa..
-I trzy!- złapała za głowę wuja i walnęła ją o ścianę.
Emil złapał pistolet i skierował go na potwora.
-Gabriel i Różo idzie do samochodu. Za trąb kiedy będzie w środku.-powiedział Emil-A ty się nie ruszał bo kulka w łeb będzie.
Róża otworzyła mi drzwi od dworu i skierowałem się do samochodu. Siostra Eleny usiadła z tyłu. Położyliśmy ciało Leny na tylnim siedzeniu. Głowę oparliśmy o jej kolana. Włączyliśmy silnik za trąbiłem jak mi kazał Emil. Usłyszeliśmy strzał.
Czyżby Emil go zabił?  Bieg do nas Emil z torbą. Otworzył drzwi i kazał ruszyć.
-Strzeliłem mu w nogę aby się nie ruszał. Policja już jedzie tam.- ruszyliśmy w las..
*OCZAMI ELENY*
Moje ciało wreszcie doznało spokoju. Czułam, że leże na czymś miękkim. Nie wiem gdzie się znajduje. Ostatnie wydarzeniu są jak przez mgłę. Pamiętam tylko strach i ból.
Mam nadzieje, że szybko zapomnę o tym wszystkich..
-Chyba się budzi..- usłyszałam.
Otworzyłam oczy. Przede mną  stali ludzie. Mężczyzna w białym fartuchu, drugi mężczyzna w okularach, kobietę elegancko ubraną, dziewczynę o smutnych zielonych oczach i chłopaka o kręcony czarnych włosach oraz czekoladowych oczach. Wszyscy wydali mi się dość znajomi…

-Gdzie ja jestem?- spytałam.
============================================   
WŁAŚNIE TYM ROZDZIAŁEM KOŃCZĘ OPOWIEŚĆ ELENY. 
Mam wielką nadzieje, że wam się spodobała!
Dziękuje serdecznie za te wszystkie miłe komentarze!
Zapraszam na aska---->Aks
O TO LINK DO NOWEGO BLOGA------------>nowy blog
Tak szczere to nie wiem co napisać.  
Rozdział jest 2/10 bardzo mi zależało na dzisiejszym napisaniu.
Ale chyba każdy wie gdy ktoś w połowie pisania zatrzymany wen brak :/ :P
Mam nadzieje, że w tym poście będzie najwięcej komentarzy XD :D
Trzymajcie się <3 

SMUTNY KONIEC [2/3]

  "Wróciliśmy do salonu, gdzie zastaliśmy śpiącą żonę Eryka. Podałam mu tabletkę , wodę i skierowałam do pokoju gościnnego. Poprosiłam Morisa o pilnowanie telefonu. Sama udałam się do łóżka. Jutro zapowiada się ciężki dzień…"
================================
*OCZAMI ELENY*

Moja głowa waży tysiąc kilogramów. Nie mogę przekręcić jej nawet bok. Miałam przymknięte oczy. Słyszałam, że ktoś wstaje z krzesła i podchodzi do łóżka.
-Eleno to ja.- usłyszałam głos Emila.
-Słyszę- odpowiedziałam.
-Możesz usiąść? Chcę ci dać tabletkę przeciwbólową i wodę- powiedzmy, że przytaknęłam.
Z pomocą Emila udało się moje ciało oprzeć na wygodnych poduszkach. Otworzyłam oczy.
Emil  ubrany był w czarne spodnie i koszulę w kratkę. Podał mi tabletkę i wodę. Jednym haustem wypiłam wodę i połknęłam tabletkę.  Oddałam szklankę.
-Dziękuje- szepnęłam.
Powoli ból zaczynał ustawać. Mogłam spokojnie przekręcić głową. Zauważyłam brak kajdanek. Na ich miejsce po zostaną   ładne blizn.
-Gdzie jesteśmy?- obejrzałam pokój.
Na samym środku pokoju stało łóżko. Po bokach łoża stały dwie szafeczki. Prawym rogu
pokoju stała duża szafa a obok niej lustro.
-W pokoju gościnny.- przetarłam dłonią twarz.
Moje ręce na mojej twarzy zostawiły czarne smugi.
-Co tutaj robię?- westchnął.
-Będzie tu pracowała jako sprzątaczka i moja dziewczyna.-spojrzałam na niego zdumieniem.- Spokojnie już za dwa stąd uciekniesz z swoimi koleżankami- przytaknęłam.
-Wuj wie, że tu jesteś?- przekręcił głową.
-Myśli, że jestem w pokoju. Dam ci dobrą radę udawał, że śpisz ile wlezie. A jak karzą ci wstawać to długo się kąp, długo się ubieraj. Pierwsza wizyta dilerów jest dopiero w niedziele. W sobotę już nas nie będzie. Idź zdrzemnij się- pocałował mnie w czoło i wyszedł.
Niby taki prosty gest a pozwolił mi od razu zasnąć. Bez bolesnego czekania…
*OCZAMI WILA*
Nie znaleźliśmy Gabriela. Zmusiłem Róże do pójścia spać ze mną. Chciała stać przez całą noc przy oknie czekając na mojego kuzyna.  Odpiąłem smyczę mopsom.  Wskoczyłyśmy na łóżko. Położyły się po między na mi. Mergi po między nogi a Lergi głowami. Pogłaskałem Róże po boku.  Zamarła lecz po chwili się rozluźniła.
-Will?- szepnęła.
-Tak?
-Dziękuje- uśmiechnąłem się.
Zasnęliśmy prawie przytuleni do siebie. (Dzięki Lergi!)..  
*OCZAMI GABRIELA*
Jechałem do domu. Burza coraz bardziej doskwierała. Musiałem zwolnić bo nic nie widziałem. Jako jedyny przejeżdżałem przez las.  W radiu leciała jakaś smętna piosenka.  Już się nie mogę doczekać aż dojadę do domu..
*OCZAMI KATRINY*
Sabina została u mnie na noc. Już za dwa dni odbierzemy Elene, Jutro powiem Gabrielowi o planie. Nie chciałam mu wcześniej powiedzieć bo mógł by wszystko zepsuć.  Wszystko wypada mi z rąk. Próbowałam zachować zimną krew z marnym skutkiem.

Jeszcze tylko dwa dni…

========================================================
========================================================
Zaproś mnie  i napisz mi w wiadomości, że chcesz być w konfie ---> KONFA
Zapraszam na mojjego aska ASK, PYTANIA, LAJKI, WSZYSTKO Xd