niedziela, 17 maja 2015

Rozdział 29/Elena

-Przyjadę po południu. Spij dobrze. Nie chcę aby przyszła teściowa była zła, że męczę jej córkę.- pocałował mnie w czoło i wyszedł.
Zostałam sama w pokoju. Oczy zaczęły mi się kleić. Zamknęłam je. Zasnęłam…
==============================
Dwa tygodnie później!

Właśnie dzisiaj wracam do domu. Miałam wcześniej wrócić ale były małe komplikacje, na szczęście już ich nie ma. Z pakowana czekam na mamę. Gabriel się chciał mnie zabrać ale jego "przyszła teściowa" mu na to nie pozwoliła. Przychodził w dzień w dzień czasem musiałam go wyganiać. Z Różą rozmawiałam przez telefon bardzo pragnęła przyjechać ale z szpitalem ma złe wspomnienia. Nie byłam zła rozumiałam ją, jakby mogła to bym w ogóle w tym głupim szpitalu nie siedziała.  Pamięć powoli mi wraca "poznałam" Sabinę i Katrinę, które są moimi przyjaciółkami. Poprosiłam je aby oprowadziły Lilianę po Krakowie. Spędziły ze sobą dużo czasu, siostra nie może się doczekać spotkania ze mną. Ja w sumie też. Mama załatwiła formalności o jej nazwisku. Od wczoraj jest prowadzicie Różą Lilianą Heronald. Ślicznie prawda? Mama weszła do sali z wielkim uśmiechem.
-Cześć córciu to ten dzień, cieszysz się prawda?- przytaknęłam-Chodźmy już.
Ruszyliśmy w stronę auta. Zapomniałam wspomnieć, że dużo się zmieniłam mam aktualnie bledszą twarz, włosy za ramiona.  Mama mi tak powiedziała, nie miałam lustra w szpitalu więc mogę słuchać opowiadań bliskich. Postanowiłam wrócić do pierwotnego koloru i do tego zrobić sobie grzywkę bo mam małą ale dobrze widoczną bliznę.  Wyczułam ją palcem. Za niecałą godzinę będę w domu!!
                                                *  *  *
Gdy samochód się zatrzymał niemal wskoczyłam z niego. Zabrałam torbę i pobiegłam do pokoju zostawiając mamę samą. (Wiem zachowuję się dziecinie). Tata powitał mnie w salonie, przytuliłam się do niego.
-Róża jest na górze- przytaknęłam.
Skierowałam się do pokoju, torba obijała się o moje biodro. Coś czuje, że zagości tam pan siniak, który jest częstym gościem. Otworzyłam drzwi, na łóżku siedziała 13-letnia dziewczynka. Miała brązowe kręcone włosy i piwne oczy na dodatek wiele piegów, które podkreślały jej urodę. Odwróciła się w moją stronę, uśmiechnęła się nie śmiało. Głaskała Lergi.
-Ja cie przepraszam ale szukałam Lergi i ona było tutaj i no…- powiedziała słodkim głosikiem.
-Nic się nie stało, siostrzyczko- zaśmiała się.
Położyłam torbę koło szafy. Róża obserwowała każdy mój ruch. Włożyłam ubrania do komody, kosmetyczkę rzuciłam na biurko. Później ją schowam.
-Elena?
-Hmm?
-Czemu masz tak dziwnie włosy ścięte taka nowa moda?- zaśmiałam się.
-Nie w szpitalu mi je ścieli bo miałam bardzo długie aż do tyłka. Powiem ci coś w tajemnicy- nachyliłam się  do niej-Fryzjerami oni nie zostaną.- zachichotała.
-Mama umówiła nas do fryzjera. Mi będzie obcinał końcówki, bo mam zniszczone. A tobie?
-Ja będę miała ścinane, farbowane na pierwotny kolor i układane-kiwnęła.
-Moje małpeczki obiad!- krzyknęła mama.
Ruszyłyśmy na piekielnie dobrą lazanie. Rozmawialiśmy w sumie o niczym. Mama siostrze tłumaczyła co i jak. Gdzie będzie chodziła do szkoły (do nas bo nasz szkoła jest podzielona na: podstawówkę, gimnazjum i liceum. Ja jestem w liceum jakby coś). O której ma wychodzić i podstawowe rzeczy   takie jak: Nie bierz od nie znajomych, nie wchodź do samochód nieznajomych itp. Róża potakiwała z uśmiechem. Może jest przyrodnią siostrą ale ją pokochałam ją jak rodzoną. Zadzwonił mój telefon. Katrina. Odebrałam.
-Hej Kaleko!- przeprosiłam rodzinę i wyszłam na korytarz.
-Ha. Ha. Co dusza pragnie?- ta to zawsze znajdzie sobie odpowiednią chwilę.
-Jadę na miasto do stylisty. Jedziesz ze mną? Pozwalam ci wsiąść siostrzyczkę!- przewróciłam oczami.
-Poczekaj chwilę- wróciłam do rodziny-Mamo Katrina jedzie do stylisty może nas zabrać. Możemy?- rodzice przytaknęli- Dobra.
-Za 10 minut, przed podjazdem. A i biorę Sabinę!
-Spoko!- rozłączyłam się.
Wróciłam do obiadu. Oznajmiłam domownikom, że moja przyjaciółka zaraz przyjedzie więc musimy się śpieszyć. Dokończyliśmy jedzenia. Liliana poszła do pokoju. Tata mnie za trzymał.
-Eleno, mam do ciebie prośbę Róża nie ma w ogóle ubrań. Cały tydzień siedzi w tej koszuli i spodniach. Możecie z Katriną kupić jej coś. Wiem dobrze, że twoja przyjaciółka uwielbia zakupy. A Sabina w szczególności.
-Jasne. Tylko dawaj mnie tato hajsy!- zaśmiał, podał mi kasę.
Pobiegłam do pokoju. Zabrałam z tamtą torebkę, gdzie włożyłam pieniądze. Lergi gdzieś sobie poszła. Może jest w pokoju obok? Wzruszyłam ramionami. Do mojego azylu weszła siostra.
-Elena ogarniesz mi te kudełki?- przytaknęłam.
Usiadła odwrócona do mnie. Zrobiłam jej kłosa, który sięgał jej  do bioder. Zabrzmiał głośny klakson. Powiedziałam "chodźmy" i skierowałyśmy się do samochodu.
W aucie przywitały nas dwie wariatki.
-Co tam Lilianko?- spytała Sabina.
Ubrana była dżinsy z wysokim stanem i białą koszulkę z napisem "Myślę więc jestem" natomiast Rudzielec czarną spódniczkę i białą koszulkę plus do tego czarny żakiet. Obie wyglądy świetnie. Ja miałam na sobie zwykłe rurki i rozpinaną bluzę.  Nie chciało mi się za bardzo szykować.
-Nie nazywaj mnie tak!- wściekła się, gdy zapinała pasy bezpieczeństwa.
-Ej wariatki, jest pilna sprawa tata daj mi kasę abyście ubrały moją ukochaną siostrę- wzniosła ręce do góry.
-Jej!- zapiszczały.
-Dobra jedźmy zaraz mam wizytę i też Sabinko!- przewróciła oczami blondynka.

Odpaliła samochód i ruszyła w stronę centrum handlowego…   


Róża Liliana Heronald 
Nowa fryzura Eleny :)
88888888888888888888888888888888888888888
KOMENTARZ MILE WIDZIANY :D

7 komentarzy:

  1. Wspaniałe <3 Czekam na następny ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. Wspaniałe <3 Czekam na następny ;*

    OdpowiedzUsuń
  3. Niech ja tylko źle ubiorą to pożałują! XDD

    Pozdrawiam i zapraszam do siebie! ♥

    OdpowiedzUsuń
  4. Ty nie potrafisz swoich włosów ogarnąc a zrobisz kłosa,
    to jest moja działka Cioto :3
    Czekam na next'a

    OdpowiedzUsuń