niedziela, 21 czerwca 2015

SMUTNY KONIEC [3/3]

PRZECZYTAJ NOTKĘ POD TYM ROZDZIALE PROSZĘ  ! <3
888888888888888888888888888888
"Jeszcze tylko dwa dni…"
=======================================================

 JESZCZE JEDEN DZIEŃ DO UWOLNIENIA ELENY!
*KATRINA*
Opowiedziałam wszystko bratu, strasznie się na mnie wściekł. Nie z powodu powiedzenia miejsca Eleny tylko za pójście w niebezpieczne miejsce. Do akcji zaangażował Wojtka bo jego siostra też jest jego uwięziona. Nic nie wiem tylko Róża, która zaczyna coś podejrzewać. Will przez cały czas daje jej fałszywy trop. Zauważyłam dziwne zachowanie Liliany i Willa gdy myślą, że na ich nie patrzmy. Czyżby zostali parą w sumie? To  nie wiem.
Gabriel powiedział mi, że gdy wracał do domu po rozmowie dawnego kolegi pomylił pokoje. Zobaczył "przytulonych" do siebie młodych. Lergi (?) spała po między klatką piersiową Willa a plecami Róży. Jak to usłyszałam to miałam ochotę wybuchnąć śmiechem ale się powstrzymałam bo w pokoju obok siedziała Colette( mama Eleny)/
Plan był dość skomplikowany.  Bo dzisiaj dojechało nowa dostawa dziewczyn.  Z tego co mi napisał Emil razem było ich 20 plus do tego Elena w całkiem inny pomieszczeniu. Będzie ogólnie 4 samochody. Ja, Sabina, Gabriel i Wojtek. Jeśli dzisiaj uda się Wojtkowi zdobyć fałszywe prawo jazdy do będzie na 5.
Będziemy mieli tylko godzinę na zabranie wszystkich i spalanie domu. (Tak usłyszeliście spalenie domu). Najgorsze jest to, że musimy przeszukać cały wielki dom w poszukiwanie dziewczyn. Bo nie chcemy nikogo zabić. A jeśli spotkamy Goryli jak Emil mówił to trzeba będzie się bić. Każdy z nas będzie wyposażony w paralizator.  Róża udostępni nam mopsy, które z łatwością powinny znaleźć Elene.  Nie wiemy w jakim są takie one więc musimy je zawieść do szpitala. Emil (nie mówiłam tego bratu) powiedział, że Lena jest w najgorszym stanie. Cały czas straci przytomność i nic nie je. Bardzo zmartwił mnie ten stan.
Jeśli coś pójdzie niezgodnie z planem to boje się konsekwencji…
WOLNOŚĆ ELENY
Wszyscy chodzi wkurzeni. Każdemu coś nie pasowało. Wstaliśmy bardzo wcześnie. Akcja rozpoczyna się równo 10.
Zjedliśmy śniadanie, które jakby to powiedzieć szło nam marnie. Każdy był myślami gdzie indziej.  Rodzice spali. To dobrze nie trzeba było im tłumaczyć.  Aktualnie byliśmy w korytarzu. Sprawdzaliśmy czy każdy ma potrzebne narzędzia takie jak: apteczka, nóż, zapałki, paralizator, linę i wodę.
Zegar wybił godzinę 9.00.
-Will idź po psy- powiedział władczym tonem Gabriel.
-Nie musi- w korytarzu pojawiła się Róża.
Ubrana była w wojskowe spodnie i kurtkę. Na nogach miała ciężkie sznurowane buty. W ręku miała smyczę Lergi i Mergi. Psy usiadły dumnie.
-Nie pozwolę ci nigdzie iść. To niebezpieczne!- warknął kuzyn.
-Posłuchaj mnie Wiliamie. Znam ten dom. Mieszkałam przez rok czasu tam- syknęła siostra Eleny.
Wszyscy spojrzeliśmy na nią zdziwieniem. Przewróciłam oczami.  Podeszła do mnie.
-Katrino. Wiem, że ty znasz bardzo dobrze Elena ale ja wiem coś czego wy nie wiecie. Ona.. Nie ważne chodźcie do kur…
-Nie! Nigdzie nie idziesz! Jak coś ci się stanie to co?- przewróciła oczami.
-Znam tajne wejście. Nikt nas  nie zobaczy.
-Dobra koniec!- krzyknął Gabriel- Róża idziesz ze mną. Będziesz nas prowadziła. Po drodze wytłumaczysz mi wszystko- przytaknęła.
Naburmuszony Will ruszył za nami do samochodów. Wojtek czekał już w samochodzie..
30 MINUT PÓŻNIEJ
Nasz plan został zepsuty. Bo wuj nie wyjechał. Dzięki Róży udało nam się prześliznąć nie zauważanie do domu.
Szliśmy w milczeniu, baliśmy się nawet oddychać, że nie zbudzić smoka.  Od razu gdy weszliśmy znaleźliśmy 5 dziewcząt.  Zabrała je Sabina.
Po drodze spotkaliśmy jednego z Goryli. Zamknęliśmy  go w pomieszczeniu na szczotki. Potraktowaliśmy go paralizatorem. Związaliśmy mu ręce i nogi. Taśmą , którą znaleźliśmy w schowku zamknęliśmy usta.
Siostra Eleny zaprowadziła nas do kolejnej dziewczyn (5). Tym za razem zabrał je Wojtek. Trochę to dziwne. Za łatwo nam to idzie.
Nagle Róża się zatrzymała. Zamarliśmy. Gabriel wepchał nas do ciemnego kątku. Wciągnęliśmy powietrze. Koło nos przeszedł drugi goryl. Szedł w stronę tajnego wyjścia. Nie zauważył 4 ludzi schowanych w kącie. To trzeba być geniuszem. Will rzucił się na niego z paralizatorem. Nie zdążył krzyknąć . Na nasze szczęście. Położyliśmy go w kącie gdzie przed chwilą staliśmy.
Dostałam Sms, że 10 dziewczyn dotarło do szpitala moje znajomego. Pokazałam go reszcie. Przytaknęli.  Młoda machnęła ręką i ruszyła w stronę schodów…
*OCZAMI ELENY*
 Siedziałam w kuchni. Miałam za zadanie posprzątać to pomieszczenie. Bardzo źle mi to szło. Co chwilą kręciło mi w głowię ale traciłam przytomność. Włożyłam sztuczce na miejsce. Pan K. Nie życzy sobie bałaganu. Na samym początku mu się sprzeciwiłam to dostałam prosto w policzek. Strasznie mnie piekło w tym miejscu. Starałam się być silna. Już dzisiaj stąd uciekam. Emil miał uśpić wuja.  Długo go nie ma. Usiadłam na stołku. Czułam, że znowu tracę przytomność…
*OCZAMI LILIANY*
 Przeszukujemy pokoje na samej górze budynku. Czysto. Staraliśmy się zachowywać cicho. W ręku mieliśmy paralizator i pałkę, którą   znaleźliśmy w jednym z pokoju. Ten dom pamiętam na pamięć. To był najgorszy rok mojego życia. Miałam tylko 7 lat. Jak tam trafiłam. Rany na plecach są pamiątką po tym skurwielu Kordianie.
-Gdzie teraz?- spytał Gabriel.
-W lewo. Uważajcie w niektórych miejscach podłoga skrzypi- przytaknęli.
Szłam koło Willa, który trzymał mnie cały czas za rękę. Schodziliśmy właśnie na dół gdy usłyszeliśmy bieg w naszą stronę. Gabriel  poprawił sobie pałkę na ramieniu. Bieg do nas młody chłopak.
-Gabriel to on!- syknęła Katrina.
Borowski opuścił broń.
-Mamy mało czasu. Walnąłem go lampą w każdej chwili, może się obudzić!
-Gdzie są dziewczyny i Elena?- spytał Gabriel w jego głosie słychać było determinacje.
-Elena w kuchni. Dziewczyny w piwnicy koło wejścia do salonu.
-Gabriel idź z Katriną i Emilem po dziewczyny. Ja pójdę po Elene- przytaknęli.
Każdy pobiegł w  swoją stronę…
*OCZAMI ELENY*
Ocknęłam się na podłodze. Głowa strasznie mi pulsowała z bólu. Próbowałam wstać.  Lecz co chwila upadałam. Zimna podłoga łagodziła nieznośny ból. ELENO WSTAWAJ!
 Usłyszałam głos podobny do siostry. Nie miałam sil. Ciemność  ogarnęła. Dając mi chwilowe ukojenie.
*OCZAMI RÓŻY*
Zobaczyłam siostrę poobijaną i zmarnowaną.
-Elena wstawaj!- krzyknęłam.
Nie usłyszałam odpowiedzi. Zaczęłam gorączkowo myśleć. Poprawiłam plecak. Kucnęłam obok. Jej ciało było strasznie wychudzone i zniszczone.  Złapałam ją mężowie, żony. Elena nic nie ważyła. Oddychała z trudem.
Zaczęłam się kierować do wyjścia…
*OCZAMI GABRIELA*
-Jedź!- krzyknąłem do Katriny.
Siostra wzięła gaz do dechy i zniknęła w las.
-Prowadź-powiedziałem do Emila.
Pobiegliśmy do domu. Nie zważając na konsekwencje.
   ! ! !
Gdy zobaczyłem Elene, serce mi stanęło. Jej ciało było brudne, zniszczone, posiniaczone, podrapane i wychudzone.  Zabrałem   z dłoń Róży, ciało mojej ukochany. Oddychała z trudem. Chciało mi się płakać. Wyglądała jakby w każdej chwili może umrzeć.  Róża za mojego ramienia patrzyła przerażeniem. Razem z Emilem odwróciliśmy się. Stał tam wuj Emila z pistoletem w ręku. Jego twarz była zakrwawiona od lampy. Jego dłoń drżała.
-Chciało się moją dziewczynkę zabrać?- zaśmiał się złowieszczo.
-Wuju odłóż broń. Nie chcę chyba konsekwencji?- spytał Emil.
-I tak wyląduje w pierdlu. Mogę was zabić. Tyle będę miał pożytku z życia.
Zasłoniłem plecami Elene. Wole ja dostać niż ona.  Straciłem z oczu Róże. Dostrzegłem ją za plecami Kordiana, który stał  koło ściany.
-Policzę sobie do trzech. Tak abyście się bali. Emilu przybliż się do tego młodzieńca- spełnił polecenie.
-Raz…
-Dwa..
-I trzy!- złapała za głowę wuja i walnęła ją o ścianę.
Emil złapał pistolet i skierował go na potwora.
-Gabriel i Różo idzie do samochodu. Za trąb kiedy będzie w środku.-powiedział Emil-A ty się nie ruszał bo kulka w łeb będzie.
Róża otworzyła mi drzwi od dworu i skierowałem się do samochodu. Siostra Eleny usiadła z tyłu. Położyliśmy ciało Leny na tylnim siedzeniu. Głowę oparliśmy o jej kolana. Włączyliśmy silnik za trąbiłem jak mi kazał Emil. Usłyszeliśmy strzał.
Czyżby Emil go zabił?  Bieg do nas Emil z torbą. Otworzył drzwi i kazał ruszyć.
-Strzeliłem mu w nogę aby się nie ruszał. Policja już jedzie tam.- ruszyliśmy w las..
*OCZAMI ELENY*
Moje ciało wreszcie doznało spokoju. Czułam, że leże na czymś miękkim. Nie wiem gdzie się znajduje. Ostatnie wydarzeniu są jak przez mgłę. Pamiętam tylko strach i ból.
Mam nadzieje, że szybko zapomnę o tym wszystkich..
-Chyba się budzi..- usłyszałam.
Otworzyłam oczy. Przede mną  stali ludzie. Mężczyzna w białym fartuchu, drugi mężczyzna w okularach, kobietę elegancko ubraną, dziewczynę o smutnych zielonych oczach i chłopaka o kręcony czarnych włosach oraz czekoladowych oczach. Wszyscy wydali mi się dość znajomi…

-Gdzie ja jestem?- spytałam.
============================================   
WŁAŚNIE TYM ROZDZIAŁEM KOŃCZĘ OPOWIEŚĆ ELENY. 
Mam wielką nadzieje, że wam się spodobała!
Dziękuje serdecznie za te wszystkie miłe komentarze!
Zapraszam na aska---->Aks
O TO LINK DO NOWEGO BLOGA------------>nowy blog
Tak szczere to nie wiem co napisać.  
Rozdział jest 2/10 bardzo mi zależało na dzisiejszym napisaniu.
Ale chyba każdy wie gdy ktoś w połowie pisania zatrzymany wen brak :/ :P
Mam nadzieje, że w tym poście będzie najwięcej komentarzy XD :D
Trzymajcie się <3 

5 komentarzy:

  1. Ciekawie kończysz tą opowieść :) Trochę mi szkoda, ale mam nadzieje, że inne historie napisane przez Ciebie będą równie dobre, a nawet lepsze :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawie kończysz. Zgadzam się, ale to nie zmienia faktu, że przez to, że kończysz bloga idę ze smutku przejeżdżać ludzi wózkami z biedronki :c
    Napisz pierwszy rozdział na nowym blogu! *n*
    Weny! ;)
    Pozdrawiam!
    xoxo♥
    http://thankyou-rezi.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Czemu tak w końcu zdania? Rozdział wspaniały. Mam nadzieję na Epilog. Elena i Gabriel będą razem, tak jak Will i Różą. Będzie tak jak dawniej, a nawet lepiej :D
    Pozdrawiam i życzę weny na nowym blogu.<3
    http://tylkonienawisc.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Koniec jest mega, życze weny ;3

    OdpowiedzUsuń
  5. Szkoda że już koniec koniec .Ale rozdział mega

    OdpowiedzUsuń